czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 20


~July~

           Szłam do sklepu z Harrym, który podskakiwał zadowolony jak małe dziecko.
- Idziemy po żelki! Po żelki! Moje kochane żelki!- wołał wyszczerzony.
- Ty i te twoje żelki… Nigdy się nie rozstajecie co nie?- popatrzyłam na niego.
- Nigdy, jesteśmy sobie przeznaczeni… I nigdy bym ich nie zdradził z żelkami z innej firmy- powiedział rozmarzony. Zachichotałam, jak zwykle musi coś przeinaczyć.
- A słyszałam co innego…- spojrzałam na niego podejrzliwie.
- Co?! Przepraszam cię jestem laską z klasą!- powiedział zdziwiony, zarzucając swoją grzywą jak dziewczyna. Zaśmiałam się głośno.
- To co, może jak kupimy te żelki to skoczymy na zakupy?- zapytałam, biorąc go pod ramię.
- Hmmm… Chętnie, ale tylko do bieliźnianego- uśmiechnął się zawadiacko.
- Ty zbereźniku!- powiedziałam ze śmiechem, uderzając go w ramię.
- No co! Mam jeszcze w sobie coś z faceta no!- wyszczerzył się.
- Och proszę! Ty i facet! Jestem bardziej męska od ciebie- zaczęłam się z niego nabijać.
- Że co?- spojrzał na mnie z pod byka.
- Dobrze słyszałeś- wytknęłam język.
- Niech ci będzie, ale niektórych rzeczy nie da się podrobić…- powiedział, wskazując z wyszczerzem na pewną część ciała, która występuje tylko  u chłopców…
- Weź przestań już… A poza tym zapomniałeś o zabiegu zmiany płci- powiedziałam.
- No dobra jest taki zabieg, ale co z tego? Rodzisz się albo facetem, albo dziewczyną i tyle- powiedział, nie znając sprzeciwu.
- Skończmy ten temat, bo już mam dość twoich sprośnych tekstów- powiedziałam, pokazując mu język.
- Niech ci będzie, ale to bardzo ważny temat- wzruszył ramionami z uśmiechem. Zaśmiałam się.
- Dla ciebie szczególnie- powiedziałam.
- A żebyś wiedziała- wypchnął dumnie pierś.
- Jesteś nie możliwy…- pokręciłam głową.
- Ale chyba za to mnie lubisz co nie?- poruszał zabawnie brwiami.
- No oczywiście- poczochrałam mu czuprynę.
- My tu tak gadu, gadu a już jesteśmy przed sklepem- powiedział Styles, zacierając ręce.
- Rzeczywiście…- zdziwiłam się, z  nim czas tak szybko leci… Mogę z nim gadać godzinami, o ile nie zmęczy mnie swoimi ukochanymi zboczonymi tekstami, ale nawet to już mi tak bardzo nie przeszkadza.
- To idziemy po żelki!!!- zawył i weszliśmy do sklepu. Hazza manewrując między półkami z produktami, śpieszył do działu ze słodyczami. Szedł tak szybko, że po chwili go zgubiłam… To nic, za chwilę go znajdę. O ile się nie mylę za tym zakrętem jest dział ze słod…
- Au!- wpadłam na kogoś, przewracając się.
- Nic ci nie jest?- usłyszałam znajomy głos.
- Wszystko ok, tylko trochę mnie głowa boli- złapałam się za głowę i spojrzałam na chłopaka… O mało zawału nie dostałam!
- Joshy?- spojrzałam na starego przyjaciela ze szkoły.
- July? Skąd się tutaj wzięłaś?- zapytał z uśmiechem.
- Przyjechałam z dziewczynami na wakacje… Ja cie! Jak się dawno nie widzieliśmy!- zawołałam i rzuciłam mu się na szyję ze śmiechem. Josh odwzajemnił mój uścisk.
- A co tu się dzieje?- usłyszałam nagle, głos Stylesa.
- O hej!- powiedziałam, odsuwając się od chłopaka.
- Jul czy to przypadkiem nie ten z One Direction? Jak on miał? Larry? Garry?- Josh się zastanawiał.
- Harry Styles. Cześć! A ty jesteś?- zapytał z dziwnym błyskiem w oczach.
- Joshua Stohl- blondyn podał rękę loczkowi, ale ten nie podał swojej.
- July jak mniemam mieliśmy coś kupić- wymamrotał Harry. Co mu jest? Dlaczego jest taki wkurzony?
- Już idę… Joshy musimy się kiedyś spotkać i pogadać. Chcę się dowiedzieć co robiłeś po tym jak wyprowadziłeś się z rodzicami- uśmiechnęłam się do niego.
- Oczywiście! Wymieńmy się numerami, a potem się jakoś zdzwonimy…- wyszczerzył się, podając mi numer.
- To trzymaj się!- zawołałam i jeszcze raz uściskałam przyjaciela.
- Do zobaczenia!- zawołał i poszedł do kasy. Poszłam do Harrego. Stał przed półkami ze słodyczami i mamrotał coś wkurzony, szukając swoich żelek.
- Jestem! Ey! Co to miało być? Zachować się nie umiesz?- spojrzałam na niego zdenerwowana.
- Kto to był?- spytał wkurzony.
- Stary przyjaciel, a co? Już ze znajomymi nie mogę pogadać?- spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Nie!- wydarł się, złapał paczkę żelek i pobiegł do kasy.
- Co tu się dzieje do cholery?- powiedziałam do siebie, kręcąc z niedowierzaniem głową. Poszłam do kasy, ale go już tam nie było…
- To chyba jakieś kpiny…- powiedziałam i zadzwoniłam do Hazzy, ale nie odbierał.
- Tak chcesz pogrywać? Spoko, i tak mam cię w dupie!- powiedziałam do automatycznej sekretarki. Skłamałam… Harry jest dla mnie kimś ważnym, i to bardzo. Co mu odbiło? Nigdy nie zrozumiem tego chłopaka. Zawiedziona, ledwo powstrzymująca się od łez poszłam do domu Mel.               


~Niall~

         Siedzieliśmy u Mel w salonie zastanawiając się dlaczego nie ma jeszcze July i Harrego. Po chwili usłyszeliśmy zamykające się drzwi, a raczej zatrzaskujące się z hukiem. Do salonu wparowała wkurzona Jul.
- Gdzie Harrey?- zapytał Louis.
- Nie wiem i mam to gdzieś!- warknęła.
- Co się stało?- zapytałem.
- Nie mam pojęcia… Poszliśmy do sklepu, fajnie się nam gadało, gdy zgubiłam go między półkami i spotkałam Joshue, przywitaliśmy się i gadaliśmy chwilę i umówiliśmy na spotkanie, to później loczek zaczął się dziwnie zachowywać, a później mnie zwyzywał i uciekł- Jul mówiła tak szybko, że ledwo rozumiałem słowa.
- Że kogo? Joshue?- zapytał Liam.
- To wszystko wyjaśnia…- powiedział zamyślony Tommo.
- Joshy tutaj?- powiedziały dziewczyny.
- No tak! Spotkałam go w sklepie- powiedziała przejęta szatynka.
- Ale kim jest ten Joshua?-  zapytał Zayn.
- Starym przyjacielem, który się wyprowadził a nasz kontakt się urwał…- wytłumaczyła Jul.
- Powiedz mi jedno? Jak się przywitaliście? I czy Harry to widział?- zapytał Liam.
- No jak się przywitaliśmy? Jak przyjaciele… Uściskaliśmy się. Tak widział jak się witaliśmy- odpowiedziała.
- A czy Hazza wie, że wy tylko się przyjaźnicie? Powiedziałaś mu?- zapytał Lou.
- Nie chyba nie…- powiedziała, zastanawiając się przez chwilę.
- No widzisz... On tak ma, że jak kogoś polubi, to później boi się, że go straci. Więc gdy zobaczył cię z Joshua poczuł zazdrość, bo wcześniej nie widział cię z innymi znajomymi- wytłumaczyłem jej.
- Ale przecież ile razy gadałam z wami, a nie robił tak- stwierdziła July.
- Ale nas zna już dłuuuugo i wie, że byśmy mu cię nie zabrali- wzruszył ramionami Zayn.
- Tak czy siak nigdy go nie zrozumiem…- szatynka zasmuciła się i poszła do swojego pokoju. Oj Hazza coś ty znowu narobił…
- Dlaczego oni tak sobie życie komplikują??- zastanawiałem się na głos.
- Wiesz z własnego doświadczenia, że powiedzieć komuś „Jesteś dla mnie ważny” lub po prostu „ Kocham cię” nie jest takie proste…- powiedział Liam.
- Tak masz rację…- zgodziłem się z nim, zerkając na Melody, która się do mnie uśmiechnęła. Przytuliłem ją mocniej do siebie.
- Trzeba zadzwonić do Harrego- powiedział Zayn.
- Ja to zrobię- powiedział Lou i wyciągnął telefon.
- Halo! Harry? Nic nie słyszę! Musimy pogadać! Gdzie ty w ogóle jesteś? W clubie? Jakim znowu clubie? Ey! Tylko się nie rozłączaj! Nie rozłączaj się słyszysz? Halo? HAAAALOOOO!- Boo Bear darł się do słuchawki.
- Nie no, nie wierzę. Ten idiota się rozłączył…- Tomlinson pokręcił z rezygnacją głową.
- Co się stało? Gdzie on jest?- Mel zaczęła go wypytywać.
- W jakimś clubie. Powiedział, że nie długo wróci- odpowiedział szybko Louis. Zauważyłem, że szatyn próbuje mi coś powiedzieć na migi. Spojrzałem na zegarek.
- Wiecie co, chyba już czas na to abyśmy zaczęli się pakować do samochodu- powiedziałem, nie odrywając wzroku od Pana Marchewki.
- Niall ma rację… Liam i Zayn pomóżcie dziewczynom znieść ich bagaże na dół, a ja z blondasem zrobimy miejsce w bagażniku- powiedział Lou, wypychając już mnie na zewnątrz. Gdy już byliśmy sami spojrzałem na niego poważnie i zapytałem…
- On szybko nie wróci, prawda?-
- Tak… Był tam duży hałas, ale udało mi się usłyszeć jak Harry mówił, że nie da już więcej szansy, aby jakaś dziewczyna bawiła się jego uczuciami, a później usłyszałem jakiś dziewczęcy śmiech- szatyn był załamany.
- Nie jest dobrze… Musimy coś wymyśleć, żeby powiedzieć Jul, że Harry nie pojedzie z nami na wieś- zacząłem się zastanawiać.
- Na razie udawajmy, że pojedzie z nami, a później coś wymyślimy. Może jeszcze Hazza do nas dołączy- Lou nadal wierzył w swojego przyjaciela.
- Miejmy nadzieję- powiedziałem i zabraliśmy się za szykowanie miejsca na bagaże dziewczyn. Louis wierzy w Stylesa, ja już mam z tym mały problem, ale to zawsze Tommo był największym optymistą.
Zobaczymy jeszcze… Może lokers jeszcze nas zaskoczy, ale coś przeczuwam, że to nie będzie miłe zaskoczenie…

                                           ~Melody~
        Gdy chłopacy byli zajęci bagażami, zaciągnęłam July do szafy na płaszcze, aby wyciągnąć od niej więcej informacji na temat Joshuy.
- Powiedz mi, jak Joshy się ma teraz?- zapytałam niecierpliwie.
- Wiesz, za dużo nie gadaliśmy… Mówił, że jakoś sobie radzi i, że nie jest tak źle- odpowiedziała szatynka.
- Mhm. A jak teraz wygląda?  Zmienił się trochę?- spojrzałam na nią zaciekawiona.
- Taaak, nie poznałabym go gdybym na niego nie wpadła… Jest wyższy i bardziej wysportowany niż 2 lata temu- dziewczyna wymieniła.
- Aha- widzę, że ona się nim nie interesuje, czyli wychodzi na to, że to Joshy musiał coś zrobić, że Hazza tak zareagował. Problem w tym co zrobił… Ale nie można zapomnieć o tym, że Harry jest zazdrosny o July, bo bardzo by chciał z nią być, ale oczywiście jej tego nie powie, czego całkowicie nie rozumiem, bo przecież to Styles. Ten sam, który ugania się za wszystkim co ma cycki i jest płci przeciwnej. Tyle razy go widziałam, jak bajeruje jakąś dziewczynę, a do Jul ma problem normalnie się odezwać. Ehhh… Miejmy nadzieję, że lokers niedługo wróci i się pogodzą. Muszę wykombinować, jak sprawić, by „przypadkiem” zostali sami, aby wreszcie szczerze pogadać. Może Nat i Vans mi pomogą. Damy radę, a nasz wyjazd świetnie się do tego nadaje.
- To wszystko? Czy coś jeszcze chcesz wiedzieć? Bo wiesz trochę tu duszno jakbyś nie zauważyła…- niebieskooka wskazała na pomieszczenie. Miało tak z około 2x2 metry, ale to nie miało znaczenia… No może trochę, bo jakiś parasol wbijał mi się w żebra.. Au! Mam nadzieję, że nie będzie po tym siniaka, ale znając moje szczęście… O czym to ja? Aha już wiem, miałam odpowiedzieć Jul.
- Tak, to chyba już wszystko, ale niech pani nie wyjeżdża z miasta- spojrzałam na nią poważnie. Po chwili się zaśmiałyśmy. Wychodząc z szafy natknęłyśmy się na Zayna, który zaskoczony patrzył pytającym wzrokiem to na nas, to na szafę.
- A co wy… tam?- zapytał, a po chwili uśmiechnął się lubieżnie.
- Zayn! Na pewno nie to o czym myślisz- spojrzałam surowo na niego.
- Pomarzyć już nie można??- podniósł oczy ku górze.
- Przy mnie o takich rzeczach?? Nie- skwitowałam i zanim Malik zdążył się odgryźć byłam już na zewnątrz, w drodze do auta, przy którym Niall i Lou próbowali spakować resztę walizek.
- No mówiłem ci, że ta duża musi iść na dół, a ta niebieska na wierzch!
- Tak się nie uda, bo zielona się nie zmieści!- głupole kłóciły się.
- Chłopaki- zawołałam.
- Ale gdy zrobimy tak jak ty chcesz to gdzie wsadzimy tą czerwoną torbę?!- nadal się sprzeczali, nie zauważając mnie.
- Chłopaki- próbowałam dalej.
- Włożymy ją na tylne siedzenie samochodu!
- Ale tam będą siedzieć dziewczyny!!
- DEBILE!!!- wydarłam się, a oni wreszcie spojrzeli na mnie.
- Mel! Długo tu stoisz?- blondasek od razu podszedł do mnie i się przytulił.
- Wystarczająco długo- powiedziałam, spoglądając na walizki.
- Nie potraficie sobie poradzić?- wskazałam na bagaże wysypujące się z bagażnika.
- To wszystko przez niego!- powiedzieli chórem, wskazując na siebie wzajemnie. Uśmiechnęłam się. Moje głupole!
- Zaraz wam pokażę, jak to się robi- i zabrałam się do roboty. Po kilku minutach wszystko było włożone do bagażnika. Chłopacy stali i spoglądali głupio to na mnie to na zapakowany bagażnik.
- Widzicie? Trochę techniki i się gubicie- zaśmiałam się.
- Oj tam oj tam!- zawołał Louis, uśmiechając się. Niall spojrzał na zegarek.
- Chyba powinniśmy się powoli zbierać… Co nie Lou?- spojrzał na szatyna, a on przytaknął. Ruszyliśmy zawołać resztę paczki do auta.
- A co z Harrym?- zapytałam. Chłopacy stanęli jak wryci i z paniką w oczach spoglądali co chwila na siebie. Coś tutaj kombinują…
- Gadać mi o co chodzi- spojrzałam pytająco na nich, ale oni milczą.
- Mówcie, bo inaczej będę zmuszona do innych metod, aby wyciągnąć od was te informacje- powiedziałam groźnym tonem.
- No, bo…- zaczął Nialler.
- Bo chodzi o to, że…- mówił Tommo.
- Że Harry chyba z nami nie pojedzie- skończył Horan, patrząc na czubki swoich trampek.
- Że co?!?- krzyknęłam, ale po chwili umilkłam, rozejrzałam się czy ktoś mnie nie usłyszał i wyciągnęłam za uszy chłopaków za dom, gdzie nikt nas nie usłyszy.
- Ale jak to nie pojedzie?!?!- pisnęłam po chwili zdenerwowana.
- No jak dzwonił to powiedział, że nie pojedzie…- powiedział blondyn.
- Naprawdę tak powiedział?- nadal nie mogłam uwierzyć.
- Dokładnie to powiedział, że nie da już więcej szansy, aby jakaś dziewczyna bawiła się jego uczuciami- powiedział załamany Louis.
- I co my teraz zrobimy?!?! Jak Jul się o tym dowie to chyba wpadnie w depresję!- powiedziałam zdesperowana.
- Spróbujcie do niego jeszcze raz zadzwonić i namówić go, żeby jednak przyjechał- powiedziałam.
- Albo lepiej ja to zrobię- wyciągnęłam szybko telefon i wybrałam numer Stylesa. Po 3-4 sygnałach loczek odebrał.
- Haaaalooo?- przeciągnął głos w słuchawce. Super był pijany! Jeszcze tego brakowało.
- Hej mówi Mel. Chciałam cię o coś zapytać- zaczęłam.
- O heeeej Meeloody! Mooojaa wspaniałaa przyjaciółkoo!- lokers darł się niewyraźnie do słuchawki. Wkurzyłam się.
- Zamknij twarz!- krzyknęłam. Hazza się uspokoił.
- Teraz lepiej… Mam ci coś do powiedzenia
- Zamieeeniam się w słuuch- przeciągnął.
- Tak więc… Masz wziąć dupę w troki i przyjechać do domu, natychmiast!- powiedziałam stanowczo.
- Aleee tu jest taaaak faaaaaaaaaajnie!- zawołał, w tle było słychać rozbijające się szkło i śmiech. Nie jest sam… To nie dobrze.
- Z kim tam jesteś?- starałam się mówić normalnie.
- Z kumplaaaamii! I dzieeewczynaaami!- zawył szczęśliwy.
- Harry! Proszę! Wróć do domu!- poprosiłam go.
- Ale dlaczeeeeego? Skoro tu mi dobrzee- zapytał.
- Bo ja ciebie o to proszę! Martwię się o ciebie! Harey!- błagałam.
- Hmmm… Naprawdę się o mnie martwisz?- powiedział już trzeźwiej.
- Tak! Przecież wiesz, że kocham cię jak własnego brata!- byłam bliska płaczu.
- Ja ciebie też kocham! Dobrze wrócę, ale na razie nie pojadę na wieś…- powiedział.
- Ehh… No dobrze, ale najważniejsze, że wrócisz!!- ucieszyłam się.
- Będę tak za 20 min
- Dobrze, poczekam za tobą. Papa!- przesłałam mu buziaka.
- Cześć!- usłyszałam śmiech lokersa, a potem się rozłączyłam.
            Wreszcie zaczyna się coś układać! Nie długo będzie tak jak wcześniej, a może i nawet lepiej. Najważniejsze, żeby Hazza wrócił do domu, a potem przyjechał na farmę kuzynki Louisa. Gdy się tam zjawi, zacznę moją operację pogodzenia ze sobą jego i Jul. Chcę, aby byli ze mną szczęśliwi, bo pasują do siebie jak ulał. Po za tym widać, że ich do siebie ciągnie. Prędzej czy później będą razem. Wierzę w to i zawsze będę! To musi się udać!



            Hey! Wreszcie udało mi się coś sklecić;) Przepraszam za to, że tak długo, ale nie było kiedy... Miłego czytania! A i pamiętajcie o zasadzie 10 komentarzy!;D A, mam do was pytanie. Jak zauważyliście na stronie głównej pojawiła się zakładka niespodzianka! Tylko jest mały problem... Nie wiem co tam wstawić! xD Chciałabym, abyście w swoich komentarzach wypisywali propozycje na to, co by tam się mogło pojawić. Z góry dziękuję! ;)

11 komentarzy:

  1. wspaniały !
    Mega oczojebnyy mistrzuuu *_*
    czekam nn ^^
    Całujeee Gorącooo :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co o nim sądzę, a piszę tu bo każdy komentarz się liczy by w końcu cię zmotywować i żebyś w końcu ruszyła swój leniwy zad.
    Polecam się na przyszłość

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuuuuuudo !! <33 jak zawsze zreszta :3
    Nie moge sie doczekac nastepnego ! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny? Już nie mogę się doczekać. :)
    Ciekawe co Harry tym razem nabroi? :p

    OdpowiedzUsuń
  5. dopiero zaczęłam czytać ale już kocham tego bloga :) czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, już nie mogę się doczekać ich wyjazdu do rodziny Louisa! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny ;) czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawiesiłaś go, czy o nim zapomniałaś? Z resztą, nke ważne. Masz dodać jak najszybciej bo jak nie to wpierdol! Wiem gdzie mieszkasz! A nie jednak nie... Czeekam!

    OdpowiedzUsuń
  9. dziewczyno wspaniały rozdział .Dodaj następny bo nie moge sie doczkeąc plissss plisss :* . Zapraszam do siebie :

    http://love-is-beauty-to-time.blogspot.com/

    http://koffyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. dziewczyno dawaj next.Piszesz wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Blog o One Direction. Super. Marzę żeby kiedyś mój blog tak wyglądał ;) REWELACYJNY! Dziękuję za pozytywne skomentowanie mojego bloga ;) ♥

    OdpowiedzUsuń